Jak wygląda rejestracja małżeństwa zawartego w USA w polskim urzędzie i jak bardzo idzie od tego osiwieć?

Bardzo bym chciała znaleźć taki wpis, kiedy sama brałam się za zarejestrowanie naszego małżeństwa w polskim urzędzie. Nienawidzę wyrabiania dokumentów, dla mnie to zło konieczne. Całe szczęście trafiłam na normalnych ludzi po drodze, którzy cierpliwie tłumaczyli co i jak ogarnąć po kolei i poszło całkiem nie najgorzej. No, jesteśmy polskim małżeństwem. 😀

Po co rejestrować „amerykańskie małżeństwo” w Polsce? Ano chociażby na przykład po to, żeby móc wyrobić polskie dokumenty na nowe nazwisko. Tutaj przykładowo, aby wymienić paszport po zmianie nazwiska, akt małżeństwa jest wymagany. Aby ten akt małżeństwa dostać, trzeba to małżeństwo najpierw zarejestrować. Przypomnę, że po zmianie nazwiska paszport traci ważność już po 60 dniach.

Nowe polskie dokumenty były mi niezbędne, bo z góry byłam zdecydowana jeszcze pomieszkać w Polsce po ślubie minimum do końca studiów i do „po polskim ślubie”, co w rzeczywistości zmieniło się na bliżej nieokreślone „po korona pandemii”. Napewno wygląda to trochę inaczej, kiedy para mająca w planach mieszkanie w USA po ślubie już tam zostaje.

Nie będę się tutaj zagłębiać w amerykańskie formalności, bo to też zależy od stanu i należy się temu oddzielny wpis, tylko już od razu do rzeczy, polskiej rzeczy.

Po ślubie w USA dostaje się certyfikat małżeństwa (marriage certificate) od urzędu, w którym wcześniej składało się wniosek o marriage license (jakby wniosek o zgodę na zawarcie małżeństwa, gdzie podajecie swoje dane oraz między innymi ewentualne zmiany nazwisk po ślubie). Ceremonianci mają też takie „akty”, a raczej bym powiedziała „dyplomy” pamiątkowe do odręcznego wypisania. Absolutnie można to sobie schować jedynie do pamiętnika, bo do niczego „urzędowo” się to nie przyda. Ten prawdziwy akt dostaniecie pocztą na wcześniej podany adres. Nie pamiętam teraz dokładnie, ale chyba do 30 dni po dostarczeniu przez urzędnika udzielającego ślubu/ceremonianta (officiant – w naszym przypadku „wielebnym” został przyjaciel Antka z liceum :D, Antek sam też już udzielał ślubu naszym znajomym w podobnej sytuacji) dokumentów potwierdzających zawarcie przed nim małżeństwa. Za kolejny certyfikat trzeba coś tam zapłacić, tak jak u nas w Polsce, kiedy np. pobiera się kolejny akt urodzenia. Nie pamiętam tylko ile.

Z tym certyfikatem, KONIECZNIE w oryginale (musi być pieczęć + oryginał jest pokryty jakimś czymś odblaskowym, przez co nawet nie da się go ładnie zeskanować), aktem urodzenia mężą oraz tłumaczeniami od tłumacza przysięgłego, udałam się do USC w moim mieście. Oryginał aktu małżeństwa jest też potrzebny dlatego, że polskie urzędy nie mają wzorów zagranicznych dokumentów, a przynajmniej tak mi powiedziano. Oryginału złożonego w USC nie dostaje się z powrotem i warto o tym wiedzieć, jeśli oryginał będzie potrzebny do czegoś jeszcze – a będzie na przykład przy wizycie w ambasadzie w celu uzyskania wizy imigracyjnej.

Następnie musiałam wypełnić jakieś kwestionariusze typu data i miejsce zawarcia małżeństwa, ogólnie nic skomplikowanego, tym bardziej, że pracownicy USC byli naprawdę życzliwi i pomocni. Musiałam jeszcze pouiszczać opłaty na wydanie aktu (grosze – jakieś 30 czy 40 złotych?). Całość kosztowała mnie pewnie coś około dwustu złotych, wliczając tłumaczenie przysięgłe.

Później czekał mnie już tylko odbiór wydanego aktu oraz kolejne jazdy z wyrabianiem dokumentów – dokumentu osobistego, prawa jazdy… Legitymację studencką sobie darowałam, bo i tak już byłam za stara na zniżki XD, a na końcu wzięłam się za paszport. A i tu przy tym ostatnim przydała się legitymacja studencka, której nie oddałam przy rozliczeniu studiów (bo szczerze sądziłam, że ją zgubiłam, a cały czas była schowana w mojej kurtce narciarskiej, no i znalazłam ją w kieszeni w lipcu :D). Przydała się, bo z legitymacją studencką opłata za wydanie paszportu to 70 złotych zamiast pełnej kwoty 140 złotych. Zawsze coś. To, że nie zmieniłam nazwiska na niej nie przeszkadzało, bo – jak powiedziała pani w urzędzie – ja przecież dopiero wyrabiam nowe dokumenty. 😉

Podsumowując, rejestracja małżeństwa zawartego w USA w polskim urzędzie wcale nie jest skomplikowana, tylko trzeba się do niej odpowiednio przygotować. Pamiętać o niezbędnych dokumentach, co ma być w oryginale, a co może być w kopii i o wykonaniu tłumaczeń przysięgłych.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Archiwa
Durszlak.pl
Kontakt

aleksascione@gmail.com